Święto szczypiorniaka w Arenie Ostrów

Wygraną KPR nad Siódemką Miedź Legnica z trybun Areny Ostrów oglądali Nicolai Klindt, Oliver Berntzon oraz Tomasz Gapiński z trenerem Mariuszem Staszewskim – przedstawiciele żużlowej Ostrovii. Wszystko we wspaniałej atmosferze sportowego święta, ponieważ pierwszy raz szczypiorniści zagrali przed taką publicznością.

Siódemka Miedź Legnica to od kilku sezonów rywal, z którym KPR toczył bardzo wyrównane boje, najczęściej przegrywane. Sytuacja zmieniła się w styczniu tego roku, kiedy Ostrovia przełamała silnego rywala. W nowym sezonie biało-czerwoni chcieli pójść za ciosem, zbudowani wygraną w Przemyślu na inaugurację Ligi Centralnej. Udało się, KPR od początku zagrał konsekwentnie, kontrolując mecz.

Ostatecznie Ostrovia wygrała 24:23, unikając nerwów w samej końcówce. Legniczanie zniwelowali straty dopiero w ostatniej minucie, kiedy było już po meczu. Trener Piotr Będzikowski po ostatnim gwizdku sędziów żałował przede wszystkim słabszej pierwszej połowy.

Siódemka Miedź Legnica miała sporo sytuacji stuprocentowych, ale kolejny raz na wysokości zadania stanął Dawid Balcerek – nowy bramkarz biało-czerwonych. W kolejnych minutach ostrowianie grali uważniej, odciążając nieco swojego golkipera w defensywie. W ataku skuteczny był Patryk Marciniak, który rzucił 6 bramek, Michał Bałwas dołożył pięć.

Zwycięzców się nie sądzi, ale końcówki do poprawy. Podobnie było przed tygodniem w Przemyślu, kiedy KPR mógł zamknąć spotkanie 15 minut przed końcową syreną. Zbyt dużo rozluźnienia wkrada się w momencie większej przewagi.

Kolejne dobre spotkanie zanotował Mikołaj Przybylski, na którym spoczywał duży ciężar gry w ataku. Kamil Adamski, który co prawda wrócił już do składu biało-czerwonych, nie może zaliczyć sobotniego spotkania do udanych.

Był całkiem niezły, mimo rzuconych tylko dwóch bramek. Miki to jednak kreator gry, a z tego zadania wywiązywał się w stu procentach. Podzielając opinię zawodników – najważniejsze jest drugie zwycięstwo w sezonie, tym bardziej, że w sobotę szczypiornistom Ostrovii towarzyszyła duża presja. Zagrali pierwszy raz z kibicami w Arenie Ostrów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w sobotę padł rekord frekwencji jeśli chodzi o mecze szczypiornistów.

Teraz przed KPR-em wyjazd do najlepszej drużyny grupy B minionego sezonu – Stali Gorzów. Kolejne spotkanie w Arenie Ostrów z kolei za dwa tygodnie. Wtedy biało-czerwoni zmierzą się z MKS-em Padwą Zamość. Po dwóch kolejkach Ligi Centralnej, zespół prowadzony przez Macieja Nowakowskiego i Rafała Stempniaka z kompletem zwycięstw zajmuje drugie miejsce w tabeli.