Nie wierzmy szczypiornistom. To nie jest mecz jak każdy inny!

Podchodzę do tego spotkania, jak do każdego innego – to często słyszane słowa z ust sportowców, kiedy zbliżają się mecze derbowe. Część graczy, która nie jest z danego regionu może mówi prawdę, jednak podejście zmienia się równo z pierwszym gwizdkiem sędziów, z zachowaniem kibiców na trybunach, którzy będą podzieleni jak w żadnym innym meczu. W sobotę w Arenie Kalisz dojdzie do pierwszych od pięciu lat Derbów Wielkopolski. Arged KPR Ostrovia pojedzie do miasta oddalonego o 20 kilometrów po drugie zwycięstwo w sezonie. Kaliszanie zrobią wszystko, żeby wyszarpać pierwsze punkty.

Może zacznijmy od rzeczy oczywistych. To Energa MKS Kalisz będzie faworytem w meczu 2. serii spotkań PGNiG Superligi, nawet jeśli przed tygodniem przegrali z przetrzebionymi kontuzjami Azotami Puławy. – To od kilku sezonów czołowy zespół w Polsce, mądrze budowany, który latem był w przebudowie. Może to zabrzmi jak frazes, ale derby rządzą się swoimi prawami i każdy wynik trzeba brać pod uwagę – mówi rozgrywający beniaminka – Mikołaj Przybylski.

I tutaj przechodzimy do rzeczy mniej oczywistych. Czy mecze dwóch drużyn z miast, które nigdy za sobą nie przepadały mogą rządzić się swoimi prawami? Jak najbardziej. Do Kalisza wybiera się spora grupa kibiców z Ostrowa Wielkopolskiego, która z całych sił będzie wspierać swoją drużynę. Tym bardziej, że społeczność ostrowska jest podbudowana pierwszym, wywalczonym w wyjątkowych okolicznościach zwycięstwem. To może mieć wpływ na przebieg spotkania. – Jeśli pierwsi rzucimy bramkę, wyjdziemy na prowadzenie, pójdą za nami kibice. Zrobi się gorąco. Zaczną się nerwy. Może być różnie – mówi Marek Szpera, rozgrywający Ostrovii, który jeszcze w poprzednim sezonie był jednym z liderów Energi MKS.

W Kaliszu przed sezonem postanowiono nieco odmłodzić kadrę, dlatego nie przedłużono umowy ze wspomnianym Szperą czy chociażby z Bartłomiejem Tomczakiem, którzy wrócili do macierzystego klubu. I nawet jeśli obaj panowie nie muszą już niczego w Superlidze udowadniać, to z pewnością charakter sportowca będzie ich napędzał do tego, żeby pokazać byłemu pracodawcy, że się pomylił i doświadczenie wciąż jest w cenie. Jeśli dodamy do tego innych szczypiornistów, którzy w przeszłości grali dla Kalisza, to możemy już zbudować jedną siódemkę. Kamil Adamski, Krzysztof Misiejuk, Artur Klopsteg i Mikołaj Krekora wrócą na stare śmieci, gdzie będą chcieli o sobie przypomnieć, rzucając czy broniąc kolejną bramkę, tym samym uciszając publiczność. Nie można zapomnieć o Macieju Nowakowskim – trenerze beniaminka, także byłym graczu MKS-u.

Kalisz jest w przebudowie. To jednak doświadczony klub, już ograny w Superlidze. My tego grania w większości się uczymy. Dlatego nie jedziemy tam w roli faworyta. Kto wie, może właśnie ten fakt nam pomoże. Przed inauguracją w Ostrowie Wielkopolskim słyszałem głosy, że jesteśmy lepsi od Pogoni Szczecin i spokojnie zgarniemy trzy punkty. Słyszeli to także moi zawodnicy. Jak było wszyscy wiemy. Musieliśmy wyszarpać, wydrzeć wygraną. W Kaliszu wciąż grają aktualni lub byli reprezentanci kraju, to o czymś świadczy – mówi trener Arged KPR Ostrovia. – Pojedynek derbowy wyzwoli w nich dodatkowe siły. Musimy uważać na środek rozegrania Energi MKS, czyli braci Pilitowskich. To moim zdaniem ich największe pole rażenia. Mają dużo nowych zawodników, stąd twierdzę, że nasza rywalizacja już w drugiej serii może być dla nas plusem. Nie będą jeszcze tak dobrze zgrani jak w drugiej rundzie sezonu – tłumaczy najbardziej doświadczony zawodnik Ostrovii – Bartłomiej Tomczak. – Po meczu ze Szczecinem powiedziałem moim młodszym kolegom, że w Superlidze każdy mecz jest podobny. Może z debiutantów zeszła presja i trema związana z inauguracją. W kolejnych spotkaniach jednak nie będzie łatwiej – dodaje Szpera.

Historia też przemawia za klubem z Kalisza. Obie drużyny do tej pory spotykały się w rozgrywkach pierwszoligowych. Czterokrotnie wygrywał MKS, raz KPR Ostrovia, raz padł remis. W meczu Pucharu Polski w 2016 roku górą był KPR, który wygrał po rzutach karnych. Biało-czerwoni jadą poprawić tę statystykę. Jak powtarza trener Maciej Nowakowski – poza drobnymi urazami, wszyscy jesteśmy zdrowi, więc dlaczego nie? Będziemy walczyć na całego, do ostatniej minuty jak przed tygodniem z Pogonią Szczecin.

Na koniec jeszcze jeden argument, który przemawia za tym, że obie drużyny podchodzą do derbów wyjątkowo, nawet jeśli w wywiadach słyszymy co innego. Przed sezonem zapytany o starcie z Ostrovią trener Energi MKS – Paweł Noch, powiedział z uśmiechem od ucha do ucha: od początku przygotowań słyszę tylko o derbach. Fajnie, że będzie taki mecz o trochę wyższym ciśnieniu. Ja będę jednak tonował takie nastroje. Fajnie, że kibice będą mieli taki dwumecz ale ja traktuję to jako mecz ligowy i nie mam zamiaru wprowadzać nerwowej atmosfery. Cieszę się, że KPR awansował do Superligi ponieważ od lat ten klub na to zasługiwał. Wychował przecież wielu piłkarzy ręcznych, którzy weszli na światowy poziom i takich, którzy stanowili o sile innych zespołów Superligi.

Początek derbowego meczu Energi MKS Kalisz z Arged KPR Ostrovia w sobotę o godz. 19:00. Wejściówki na to spotkanie wciąż można nabywać za pośrednictwem platformy kupbilet.pl. Transmisja pod adresem www.emocje.tv.